Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o francji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o francji. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Ambasadorowie





















Autor: Henry James
Tytuł oryginalny: The Ambassadors
Tłumaczenie: Maria Skibniewska
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 2012
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Młody Amerykanin, Chadwick Newsome, dziedzic rodzinnej firmy i majątku, wyjeżdża do Paryża. Tam dostaje się we wpływy tajemniczej kobiety, która sprawia, że nie chce wrócić. Zaniepokojona matka wysyła w ślad za nim swojego przyjaciela, Lamberta Strethera, z misją sprowadzenia Chada z powrotem do domu...

I znowu poleciałem na okładkę - nieco wampiryczną, "zmierzchopodobną", ale o niebo bardziej zmysłową. Po zerknięciu do opisu stwierdziłem, że dobrze byłoby się zapoznać z tą powieścią. Po przeczytaniu książki - przepadłem!

Zakochałem się: w formie, języku, treści, bohaterach, atmosferze paryskiej socjety przełomu wieków. W ich eleganckim życiu, etykiecie, manierach, intrygach. Czytając, prawie widziałem blask salonów podczas wieczornych przyjęć, słyszałem szelest sukien i prowadzone ściszonym głosem inteligentne dialogi, czułem perfumy!

A po głowie kołatała mi się myśl: gdyby biedny Strether, z tym swoim przekonaniem o moralnej wyższości Amerykanów nad Europejczykami, mógł poczytać Edith Wharton... Swoją drogą zabawne, że wystarczyło niecałe dwieście lat, by diametralnie odwrócić sytuację - dziś mając wybrać kontynent, będący źródłem ekscesów i rozluźnienia obyczajów, raczej rzadko kto wskazałby Europę.

Wracając jednak do powieści - z pewnością nie jest to książka, która wciągnie każdego, ale czytanie jej sprawiło mi ogromną przyjemność.


Moja ocena: 8.5/10

sobota, 22 czerwca 2013

Iwetta
























Autor: Guy de Maupassant
Tytuł oryginalny: Yvette
Tłumaczenie: Eligia Bąkowska
Miejsce i rok wydania: Warszawa, 1976
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Seria: Koliber


Taaak...
Pierwsze, co rzuca się w oczy w przypadku "Kolibrów" to ich szkaradne okładki. Wiem, że nie okładka powinna być miarą oceny książki, ale nie czarujmy się - często pierwszy rzut oka decyduje o tym, czy coś przeczytamy, czy nie, i "Kolibrom" uczyniono pod tym względem krzywdę ogromną, bo za tą odstręczającą szatą graficzną częstokroć kryje się literatura ciekawa i wartościowa.

Tyle tytułem wstępu, teraz przechodzimy do opowiadania.
Zalicza się ono do paryskiego kręgu twórczości Maupassanta. Traktuje o tytułowej Iwetcie - młodziutkiej córce margrabiny Obardin, jednej z najsławniejszych kurtyzan Paryża. Naiwna, zaczytana w romansach dziewczyna nie ma pojęcia o profesji matki. Margrabina to ktoś, kogo dziś nazwalibyśmy self-made woman - wywodząca się z nizin społecznych, tytuł i majątek zawdzięcza jedynie urokowi i sprytowi. I choć dzięki nim potrafiła zyskać popularność wśród śmietanki towarzyskiej, doskonale zdaje sobie sprawę, że nigdy nie będzie pełnoprawnym członkiem hermetycznego "towarzystwa". Sprawy komplikują się, gdy Iwettą zaczyna interesować się Jan de Servigny - bogaty, ustosunkowany birbant z dobrej rodziny. I nie pozostaje dziewczynie obojętny...

Historia, choć dosyć gorzka, bardzo mi się spodobała.
To rzecz o kołtuństwie, podwójnej moralności i bolesnym dojrzewaniu, zderzeniu dziecięcych wyobrażeń z twardymi realiami. O rzeczywistości (wcale nie tak bardzo różniącej się od dzisiejszej!) w której uczucia to jedno, a pieniądze, prestiż i pozycja społeczna drugie i rzadko kiedy jest im ze sobą po drodze.
To oczywiście także kreślony na bieżąco obraz świata, który dla nas jest już dawno i bezpowrotnie minionym.

Podsumowując: jestem zauroczony Maupassantem (zarówno treścią, jak i krótką formą) i z pewnością wkrótce sięgnę po inne jego dzieła.


Moja ocena: 7/10